Kiedy noszę w chuście dbam o siebie

Czasu brakuje zawsze. Lista priorytetów się zmienia. Aby złapać złoty środek próbujemy różnych rozwiązań. Trzeba odciąć inne obowiązki z listy, by nie zwariować. Dbanie o siebie to temat bardzo ważny i tak bardzo wciąż spychany na margines życia matki, „Z pustego i Salomon nie naleje”.
Jak nie zapomnieć o sobie w macierzyńskiej dbałości o dziecko, dom, męża?

Antko ma teraz 7 mc i jak tylko wydaje mi się, że chyba wiem o nim trochę więcej i mogę zaplanować swoje życie w ciągu dnia, przychodzi kryzys w postaci skoku rozwojowego, ząbków, brzucha, rozszeżania diety i wszystko zaczynam od początku. W takich momentach, chusta ratuje moje zdrowie psychiczne i fizyczne – dokładnie w tej kolejności. Psychiczne, bo nawet cierpliwej matce za jaką się uważam, psycha klęka, kiedy cały dzień podporządkowujesz dziecku. Fizycznie chusta ratuje mnie przed krzywym, obolałym kręgosłupem. Ciężko jest wesprzeć dziecko w jego rozwojowych trudnościach, kiedy samemu jest się zrujnowanym i zmęczonym.

Chustuje jak jest taka potrzeba, innymi słowy: Jak JA czuję taką potrzebę! Tyle pisze się o chustonoszniu w kontekście dobrodziejstw dla dziecka, zapominając, że to rodzic a głównie matka ma widzieć w tym dobro dla siebie.

Chustonoszenie to narzędzie dla rodziców :
– przynosi ulgę na zmęczenie psychiczne;
– daje odetchnąć fizycznie;
– możesz usiąć na kanapie i nie robić nic;
– odpowiada na swoją potrzebę wolnych rąk;
– dziecko jest blisko pod stałą obserwacją;
– możesz zadbać o siebie: wziąć witaminy, umyć zęby, czy zrobić sobie kawę!
– a nawet poodkurzać mieszkanie, dzieci to uwielbiają 😀

Droga mamo, jesteś ważna. Twoje potrzeby są ważne. Twój odpoczynek jest ważny. Chusta ma za zadanie Tobie pomóc. Daj sobie pomóc.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *