Kiedy przestajemy być dziećmi

Dla zdrowej osobowości dobrze jest gdy Ego-Dziecka i Ego-Rodzica nie są ani skrajnie niskie, ani skrajnie wysokie. Wtedy wnoszą swoje mocne strony, nie powodując zagrożeń. Życie człowieka staje się wielowymiarowe jeśli Ego Dziecko i Ego Dorosły, równoważą się.

Z biologicznego punktu widzenia dziećmi przestajemy być dość szybko. Psychologia uczy, że dzieciństwo jest niezwykle ważnym okresem w naszym życiu, tam właśnie kształtują się pierwsze emocje, umiejętności zachowywania oraz zawiązują się fundamentalne relacje. Nad dziecięcym sukcesem stoją zawsze dorośli, jeśli mamy dużo szczęścia, Ci dorośli nie zapomnieli, że również kiedyś i teraz są dziećmi oraz w całej swej materii nie są dyrygentami a mentorami. Oczywiście mentorzy to jedynie 50% sukcesu wychowawczego, duże znaczenie ma również środowisko oraz charakter dziecka. Opiekun nie może przejąć na siebie i zaplanować życia podopiecznego, powinien słuchać, podpowiadać i przede wszystkim zostawić ostateczną decyzję małolatowi.

Zastanawiacie się jak małe dziecko może podejmować samo decyzje? To takie irracjonalne, w końcu ono nie wie czego jeszcze chce?! Wie! Wie, wystarczająco dużo by powiedzieć czego chce a czego robić nie będzie. Owszem polemizowanie i dyskusja otwierają horyzonty, oraz uczą patrzenia z innej perspektywy niż tylko własnej. Dawanie możliwości podejmowania decyzji uczą dziecka odpowiedzialności nad sobą i własnym życiem, wtedy zaczyna również dochodzić proces poznawania i rozumienia własnych potrzeb oraz umiejętność rozmawiania o nich.

Samodzielność powinna być kształtowana w dziecku, które fizycznie jest w stanie wykonać podstawowe czynności. Pierwszym krokiem do samodzielności jest nauka jedzenia. Wspaniały, długotrwały proces dla dziecka i dorosłego. Nauka jedzenia u Nadii trwała od 8 miesiąca życia. Czas spędzony przy stole to dziennie około 3 godziny (śniadanie i obiad). W tym czasie obiad podgrzewany był dość często, a resztki znajdujące się pod stołem, miały równowartość tego co było na talerzu. Proces po kilku miesiącach cieszył się dużym powodzeniem, Nadia z czasem zaczęłam mi nawet robić kanapki! Razem ze mną przygotowywała jajecznicę, do której dodała swoje 2 składniki: jeden to był sok Kubuś, drugi: szczypta cukru. Tak jak jadła wtedy jajecznice, nie jadła wcześniej niczego! Dziś ma 6 lat i nadal pamięta słynny przepis kulinarny! Wybór, dajmy dzieciom wybór i doświadczenie. Chce śpiewać, śpiewajmy razem z nim jeśli nie umiemy, niech śpiewa tam gdzie ten śpiew pozna. Chce być aktorką, grajmy razem z nią, niech ten świat z perspektywy sceny pozna. Aby wykształcić w dziecku umiejętność poznania siebie, musimy umożliwić to umiejętnością dokonywania wyboru. Tak jak napisałam na początku, dzieckiem z biologicznego punktu widzenia przestajemy być dość szybko. A im szybciej puścimy rękę dziecka, oczywiście później bacznie się przyglądając, tym zdrowiej dla obojga.

Zanim jednak dojdziemy do etapu dawania wyboru dziecku, musimy sami uwierzyć w to, że dziecko może znacznie więcej niż nam się wydaje… Zastanawia mnie widok rodziców spacerujących z dziećmi za rękę, a w tym przypadku mam na myśli dziecko wzrostem podobnym do mamy, idą blisko siebie, rozmawiają, świergolą. Dziecko mniej więcej 10 lat, powoli przybiera kształtów dojrzewającego mężczyzny. Nie znam relacji tych ludzi, sama czasami potrzebuję bliskości rodzicielskiej, wtedy nurkuję na miękkim ciele mojej mamy a nawet czasami w takiej pozycji zasypiam. Tylko zastanawia mnie fakt, czy na podstawie takich gestów, jak trzymanie za rękę, powinnam mieć jakiekolwiek przypuszczenia, że jest to spowodowane strachem przed utratą, opuszczeniem, związaniem się oraz niemożliwością rozłąki? Trzymanie za rękę symbolizuje również wspieranie się, wspólne pokonywanie problemów, zażyłość, bezpieczeństwo i miłość. Sam gest trzymania za rękę rozumiem, choć bardzo rzadko go praktykuję i wykorzystuję go tylko wtedy gdy sytuacja tego wymaga – przejście dla pieszych, tłok oraz taniec 😉 Gest trzymania za rękę jest tylko jednym z tysięcy przykładów mogących utrudniać swobodny rozwój, niezależności i autonomii.

Mama zawsze powtarzała nam:
Wychowuję Was do życia z ludźmi, nie do życia ze sobą
Dziś mam 26 lat i 55 dni. Zbieram patyki, szyszki, kamyki, oraz wspinam się po drzewach. Podróżuję, poszukuję, dociekam. Zawsze szukałam możliwości dyskusji i swobody o które walczyłam już będąc dzieckiem. Kiedyś określano mnie mianem trudnego dziecka. Choć ja uważam, że i tak byłam za posłuszna.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *