Dziecko prawdę Ci powie

Kiedy widzę dziecko, patrzę jemu głęboko w oczy. Przyglądam się badawczo czystemu
spojrzeniu i lśniącej spojówce. Między mną a dzieckiem tańczy przestrzeń, pachnie świeże
powietrze a nasze ciała stoją bezruchu, tylko ciepły oddech dotyka powieki. Po chwili
budzi nas dorosłość, odklejamy od siebie spojrzenia, idziemy przed siebie oglądając się za
sobą.

Moje życie kręci się wokół dzieci. I dopiero dziś zrozumiałam, dlaczego jest ich w moim życiu tak dużo, tak różnych i tak prawdziwych.

Pierwsze dziecko, za które wzięłam odpowiedzialności miało 8 miesięcy a ja wtedy 20 lat.
Razem z Nadią uczyłam cieszyć się z tego co tu i teraz. To przy niej rzeczy oczywiste
stawały przed światłem prawdy i na pytanie: „dlaczego autobus stoi” odkryłam, że nie
znam odpowiedzi. To był pierwszy szok uwalniający mnie od przyzwyczajeń.
Dziś pracuję w przedszkolu i przyglądam się w dzieciach jak w lustrze. Widzę w nich
moje ruchy, słowa. Jest w przedszkolu dziewczynka, która chciała robić wszystko sama i
najwięcej. Nie pozwalała sobie na pomoc, a jak tylko miała zrobić tyle samo co reszta za
wszelką cenę, ukradkiem łamała to i sięgała po więcej. Długo walczyłam z jej
nadużywaniem się, drażniła mnie jej nadopiekuńczość. Walczyłam do czasu, kiedy nie
zrozumiałam, że to dziecko mnie naśladuje… Mówi do mnie: „Agata popatrz na mnie
jestem Twoim lustrzanym odbiciem”. Co wkurza Cię to? Nie walcz z tym, popatrz na
to co masz wewnątrz”. I zobaczyłam w sobie samotne, waleczne dziecko, które
czytało w myślach i było dostrzegane tylko wtedy, kiedy się nadużyje albo okaleczy.
Franek, chłopiec, którego zanim poznałam, wszechświat zapraszał nas do współpracy. W
dzień rozpoczęcia pracy w przedszkolu dowiedziałam się, że to właśnie dzięki niemu
dostałam etat. Potrzebował mnie i co okazało się później, ja potrzebowałam jego. Franek,
dziecko, które błagało o uwagę, prosił o nią tak, jak potrafił najlepiej i zawsze ją wtedy
otrzymywał, czyli agresją. Sposób zwracania na siebie uwagi był dla mnie z czasem
wyczerpujący. Nie rozumiałam dla czego mam towarzyszyć dziecku, które jest agresywne,
poczułam złość, która otworzyła zazdrość a później żal. Żal dotknął mocno ukrywanej
prawdy o moich dziecięcych trudach, przy których towarzyszył mi głuchy pogwizd wiatru
na strychu.

Złościsz się na dziecko, które przeklina? Widzisz depresję w oczach Twojego dziecka? To czego nie akceptujesz u siebie nie akceptujesz u innych. Cieszę się, że już to widzisz, teraz ulecz swoje wewnętrzne dziecko a uleczysz wszystkich wokół.

Po co są nam dzieci? Po to by pokazać Ci coś ważnego o sobie samym.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *